Pisanie pierdolonego blogaska zacząłem z powodu jakiegoś tam forum, o którym nie będę tu wspominał, bo nie ma po co.
Jak się tak zastanowić, to cały koncept jest idiotyczny, że myślę sobie teraz, że być może to całe bloggerstwo tylko wynalazek dla niespełnionych wieszczów, nastolatek, kobiet z problemami emocjonalnymi - czyli kobiet w większości i innych pojebów, co potrzebują dzielić się swoimi uczuciami z obcymi "znajomymi" - tego tematu też nie będę rozwijał, bo na chuj
Niemniej jednak zacząłem pisać i pomijając swojego rodzaju obsceniczną potrzebę ekshibicjonizmu, dawało mi to swojego rodzaju frajdę, o jaką bym się nawet nie podejrzewał.
Trzeba się zmuszać, żeby raz na jakiś czas event z twojego życia nie spierdolił z widnokręgu po pijackim letargu
i średnio mi szło
bo niesumienny ze mnie kutas - w życiu osobistym, oczywiście
Nie zamierzam jednak pisać o swoich uczuciach, ani ich analizować, zwłaszcza o uczuciach do tego skurwysyna, co potrącił moją młodszą siostrę.
Siostra była w ciąży z Marcinkiem, który jest aktualnie na intensywnej, bo po jej śmierci prawie się zaćpał na amen.
Spędziłem trochę czasu w areszcie za pobicie, bo dorwałem chuja i prawie go zajebałem.
Jakby kto pytał, co się działo przez tyle czasu.
Mam zawiasy i zakaz zbliżania się do kolesia, który zabił Anitę.
Nie jestem zbyt ckliwy i nie mam traumy, więc nie trzeba mi współczuć.
Dziś rano obudziłem się w ramionach nagiej blondynki.
Całkiem ładnej nawet...
Z wczorajszego wieczora nic nie pamietam, poza tym, że chlaliśmy na mieście z kumplami.
Od czasów studenckich nie miałem takiego zjazdu.
Normalnie, gdy budzę się obok świeżo poznanej kobiety, ona, której twarz jestem w stanie rozpoznać z dnia poprzedniego, zbiera się o świcie, całuje mnie na dowidzenia, ja obiecuję, że się zdzwonimy... i rzadko oddzwaniam...
A ta zaczęła robić kawę, potem śniadanie...
Powiedziała, że na chwilę wyskoczy do pracy, ale jak wróci zrobi obiad.
Ja zasnąłem i w sumie, jak zbudziłem się koło 15:00 to pomyślałem, że wszystko mi się śniło...
Ale wróciła!
I zaczęła coś kurwa pichcić.
Łeb mi napierdala, więc wyszła do apteki kupić mi coś na kaca
Zaraz pewnie wróci... Mam jej kurwa teraz nie wpuścić?
Nawet nie wiem jak ma na imię i co jej obiecałem, że jak przystało na przyzwoitą kobietę po upojnej nocy, nie chce wrócić do siebie
Wczoraj zrobiliśmy sobie mały clubbingowy wypadzik z koleżkami.
A ja przecież jak bęcwał obiecałem sobie żadnych bab...
Byliśmy i tu i tam...
Koledzy wyrwali na parkiet poprzytulać się do młodych laseczek (studentki pewnie i to z tych młodszych lat) ale szło im średnio.
Dziewczyny kokietowały, chichotały a potem znikały gdzieś w tłumie.
Ja siedziałem i piłem obiecując sobie, że nie ruszę się ze stołka.
Kumple zrobili pewnie zakłady, jebane skurwysyny, bo w pewnym momencie podeszła do mnie taka jedna ruda z mocno kręconymi włosami i w króciutkich jeansowych szortach.
Nic nie mówiąc wzięła moją lewą dłoń i zaczęła lekko ciągnąć w stronę parkietu.
- Nic z tego, słonko - mówię nachylając się do niej - jestem mnichem i moja reguła zabrania mi tańczyć.
zaśmiała się odrzucając głowę do tyłu i ukazując świecącą w ultrafiolecie klawiaturę uzębienia
- Nie chcesz, możemy nie tańczyć - puściła do mnie oko - Kinga jestem
Powiedziałem jej, że jeżeli moi koleżkowie ją przysłali, to zapłacę podwójnie, żeby dała mi spokój.
Nie spodobało się jej to najwyraźniej, bo sobie poszła.
Byłem kurewsko zadowolony z siebie, sam nawet nie wiem czemu.
Nigdy nie odmawiam kobietom ;-)
O.K. Przesadziłem. Odmawiam, ale tylko w skrajnych przypadkach. Gdy jest wyjątkowo brzydka...
lub głupia i to drugie jest chyba nawet gorsze, choć mnie szczególnie w tych kwestiach jakoś nigdy nie przeszkadzało... if you know what I mean ;-)
Nie lubię głupich kobiet, choć kwestie łóżkowe nie rządzą się tymi prawami ;-)
No i siedziałem sobie zadowolony z siebie jak szczeniak sącząc kolejnego Danielsa on rocks, gdy nagle zadzwonił telefon.
Patrzę... a tu kurwa Giovanna dzwoni
Nie zdążyłem odebrać, wyszedłem na zewnątrz i kręciłem się chwilę w nadziei, że zadzwoni ponownie.
nadzieja - to za dużo powiedziane... powiedzmy - w oczekiwaniu ;-)
Jacyś młodzi kolesie poczęstowali mnie fajką. Raczej nie palę. Choć zdarza mi się, czasem po seksie, jezeli kobieta też pali ;-) Lubię sobie wypalić cygaro do whiskacza czasami. Dostałem pudełko w zeszłym roku od starego po powrócie z Kuby.
Przez rekonwalescencje nie paliłem, bo lekarz nie przepisał ;-)
Więc chodzę sobie i palę pod klubem, a tu telefon dzwoni ponownie po jakichś 10 min.
- Cia bella - zacząłem...
Wiedziałem jak to się skończy. Zawsze miałem do niej słabość. wiedziałem, że pierdolone śluby nic nie dadzą, jak przyjedzie Gio...
Nie okazałem jej, że się cieszę. Nie okazałem jej, że być może nawet myślałem o niej trochę przez ten czas... Nie okazałem jej nic więcej ponad to, co okazuję wszystkim kobietom - pozory zainteresowania
Mądre kobiety czują, kiedy facet jest miły, bo już taki jest... a nie dlatego, że jest bardzo into it.
Nie okazałem jej nic więcej, zatem. Giovanna jest mądrą kobietą. Wiedziała, że czułe słówka mogą nic nie znaczyć. Nie chciałem, żeby znaczyły.
Zapowiedziała, że przyjedzie, ale jeszcze da znać. Powiedziałem, ze ok, może zatrzymać się u mnie. Milczała.
Nie wiem co to za choroba wszystkich zdjęła, że ... w kółko o Dniu Dziecka.
Moja matka do mnie nie zadzwoniła nawet, a o ile dobrze pamiętam, to przez te wszystkie lata utrzymywała, że jestem jej dzieckiem.
Starego nie podejrzewałbym o takie sentymenty i straciłbym resztki szacunku, gdyby to teraz zmienił.
Ja nie mam dzieci, o ile mi wiadomo...
Nie mam powodów, żeby ten dzień celebrować
Ale jeżeli się tak kurewsko upieracie...
Wszystkiego najlepszego moje hipotetyczne bękarty, o których hipotetycznym istnieniu nie mam pojęcia. Jakbym miał, zabrałbym was pewnie do parku linowego ;-P ;-)
Mój asystent zajął moje miejsce w firmie. Taka przewrotność losu. Oczywiście firma nie chce wchodzić na drogę sądową, więc proponują mi jakieś gówno w filii poza Wrockiem (choć to żadna kurwa filia, tylko jakiś pizdny oddzialik, kurwa paroosobowy). Zabawne jest to, że lecą przy tym takie chujne nawijki typu: No wiesz, Gabek, młody oczywiście nie jest tak dobry jak ty, no ale sam rozumiesz, nie wiedzieliśmy że wrócisz i nie możemy mu teraz stanowiska odebrać...
What the kurwa?!
Teraz szarpią się z moim znajomym adwokatem, bo jak chciałem jakiegoś profesjonalnego kolesia zatrudnić, to kurwa takim kretynem się okazał, że nie chciało mi się z nim dłużej gadać. Zapytałem go grzecznie: Masz mi pan wynegocjować MOJE kurwa warunki, czy chcesz mi pierdolić w jakiej oni są teraz trudnej sytuacji? Za jedno spotkanie wywaliłem 5 stów i to jeszcze po targowaniu się z pojebem. Mówię Wam kurwa, kara boska – bóg chyba istnieje i postanowił się na mnie wyżyć za wszystkie lata, w których żyło mi się dobrze, dostatnio i chędożliwie ;-) Mój koleżka się z nimi przepychał paragrafami, a ja w tym czasie pojechałem sobie do Francyji. Przez przypadek spotkałem znajomka ze studiów, który mieszka i pracuje w Rouen (jakieś ponad godzinę do Paryża) Na studiach Grzesiek był niezłym numerem. Chodziliśmy razem na siłkę i rwaliśmy panienki i piliśmy do oporu – czyli robiliśmy dokładnie to, co robi się na studiach ;-> On urządził się za granicą, nawet całkiem niebrzydko, we Francji ma też narzeczoną, planują ślub i takie tam duperele.
Przez pierwsze dni mojego pobytu pokazywał mi czym się zajmuje, wieczorami chodziliśmy do pubów z ogródkami (ogrzewanymi takimi kurwa lampami, czy jak to chuj zwał, bo mimo wszystko trochę piździło). Graliśmy trochę na konsoli i było wystarczająco szczeniacko i wesoło. Co prawda co jakiś czas włączał mu się melodramat, w stylu: Genevieve to, Genevieve tamto. Jak się domyślacie Genevieve to jego narzeczona. Przez pierwsze dni mojego pobytu jej nie było, bo miała jakiś wyjazd służbowy. Chętnie podzieliłbym się z Wami, czym się owa cudowna Genevieve zajmuje, ale za chuja nie mam pojęcia. Grzesiek oczywiście mi powiedział... kurwa po francusku, z tą miną „hm, jak to się nazywa po polsku”... Jasne, kurwa, że rozumiem, że zapomniał polska języka w te parę lat -_- Ja oczywiście na odczepnego jak debil zaryzykowałem i powiedziałem, że oczywiście wiem co ma na myśli. No więc kurwa nie wiem i po poznaniu Genevieve, której imię wypowiadane z namaszczeniem padało tyle razy, zupełnie straciłem ochotę na zgłębianie jakichkolwiek szczegółów z jej życiorysu. Może oceniam ją niesprawiedliwie, ale okazała się zasuszoną wredną zdzirą. Może to dlatego, że nie przypadłem jej najwyraźniej do gustu. Weszła do domu z walizką, a Grzesiek uskrzydlony podbiegł do niej i chciał najprawdopodobniej popisać się i na moich oczach pocałować ją namiętnie, a ona kurwa nastawiła mu policzek i podała do ręki rączkę... od bagażu. Nie wiem kurwa, ale ja bym zareagował i powiedział do niej coś w stylu:’ bitch, tak witasz swojego ogiera?’ I wziął co swoje... A on jakby nie zauważył, że właśnie jego narzeczona wykastrowała go przy koledze oO Skakał wokół niej jak jakiś pojebany pajac. Wtedy jej wzrok spoczął na mnie. Zrobiłem parę kroków do przodu, uśmiechając się najbardziej uroczo, jak tylko potrafiłem (no co, kurwa? wrażenie chciałem zrobić) Ona staksowała mnie wzrokiem pełnym pogardy, a mógłbym przysiąc, że nawet obrzydzenia (mówiłem, że George Clooney to ja nie jestem, ale bez przesady) i zaczyna napierdalać cos po francusku do Grześka z prędkością nadświetlnej Mówiłem, że mój francuski jest słaby, więc z tego słowotoku nie zrozumiałem ani jednego słowa. Z jej tonu mogłem wywnioskować, ze mnie nienawidzi, życzy mi śmierci i chce, żebym się wyniósł natychmiast. Grzesiek czerwieniał i bladł naprzemian. Coś tam jej próbował tłumaczyć, ale kiepsko mu szło. Niezły ma pantofel, ta cała Genevieve ;-> Ruszyła do ich sypialni odpychając Grześka ‘w locie’. Ten podbiegł do mnie nerwowo szepcąc: spoko, spoko i pognał za nią. Zza zamkniętych drzwi słuchać było jej nerwowe krzyki na wysokich tonach. Jego nie słyszałem prawie wcale. Nie wiedziałem za bardzo co ze sobą kurwa zrobić. Mam się spakować? Siedzieć cicho jak dziecko podczas kłótni rodziców? Przyznam, że trochę czekałem siedząc grzecznie na fotelu w salonie. Trochę mi się znudziło, więc włączyłem telewizor i oglądałem jakieś wiadomości, z których ni chuja nic nie rozumiałem. Potem przełączyłem na jakiś regionalny serial. To sobie tylko na obrazki patrzyłem, bo rozumiałem tylko losowe zdania, a raczej słowa, w stylu: ‘qu'est-ce que c'est?’, ‘qu'est-ce qui se passe?’,’ comment ca va?’, czy ‘je m'appelle Adrienne’. Imię Adrienne teraz wymyśliłem, a raczej utkwiło mi w pamięci z innej okazji, ale o tym za chwilę ;-) Krzyki ucichły, a oni nie wyszli z sypialni do rana. Ja kurwa przekimałem na kanapie i obudziłem się połamany jak miękki chuj. Ledwie otworzyłem oczy, usiadłem na kanapie przeciągając się leniwie, usłyszałem szelest i stukanie bosych pięt po posadzce za mną. Usłyszałem jakieś „żur” za sobą, odwróciłem się z miną podle zmęczoną i głupawo zaskoczoną pewnie. Genevieve w raczej seksownej halce na gołe cycki i dresowych spodniach na dole (geez, jaki ambiwalentny zestaw!) powiedziała do mnie oschle ale raczej uprzejmie: „bla bla bla coś tam dejeuner?” Taki skończony tuman to nie jestem, wiedziałem, że pyta o śniadanie. Tylko kurwa o co konkretnie? Najbezpieczniej było potwierdzić: „si, kurwa, oui” (idiota) Boska Genevieve przewróciła oczami i zaczęła się krzątać po kuchni, więc chyba jednak jej nie zrozumiałem -_- Jedliśmy śniadanie w milczeniu. Ja i ona. Grzesiek pewnie spał, wykończony po nocy. Chciałem ją zapytać o niego, ale kurwa nie za bardzo potrafiłem, a nie chciałem dukać, bo i tak wystarczająco przerażała mnie sama jej obecność. Nie śmiać się kurwa ze mnie! ;-> Wyobraźcie sobie, że jesteście u kogoś w gościnie i koleżka może przez was mieć kłopoty z ukochaną narzeczoną. Taki chuj nie jestem, żeby fikać w takich okolicznościach. ... Następne dwa dni wyglądały podobnie. Chodzili do pracy, a po powrocie do domu figlowali w sypialni. Ja grałem sobie w tym czasie na konsoli i oglądałem stare francuskie porno z kolekcji Grześka ;-) Najgorszy serial, albo wieloczęściowiec – jak kto woli, o jakiejś L’eau która stała się niewolnicą w domu rozpusty i uczono ją tam jakichś rytuałów... nvm Przestałem to oglądać, jak doszedłem do części, w której jakiś młody chłopak rozprawiczał się na jakiejś prostytutce, czy pani do towarzystwa, a od tyłu nagle zaczął go rozprawiczać jakiś wielki facet oO OMFG! Obiecałem sobie: nigdy więcej francuskiego porno! Grzesiek jakby zupełnie o mnie zapomniał – taki był szczęśliwy z powrotu Genevieve. Aż pewnego razu zaprosili na kolację koleżankę Genevieve, Adrienne. Była słodka, drobniutka, co prawda miała małe piersi, ale za to nie nosiła stanika, co podobało mi się jeszcze bardziej. Miała wielkie, czarne oczy i niedługie kasztanowe włosy. Spuszczała oczy pod wachlarzem długich rzęs i często się rumieniła. Wyglądała tak niewinnie, że aż bałem się, że jak wstanę od stołu to ktoś zauważy jak bardzo spodnie opięły mi się w okolicy krocza. Nie ma się z czego śmiać. Chuj stał, aż bolało. Musiałem wyjść do łazienki, żeby odsapnąć i dobrze go ułożyć ;-) No więc wchodzę do łazienki, przemywam twarz zimną wodą, chwilę stoję myśląc o wszystkim co nie kojarzy się z seksem (o wąsatej babie z parteru, o francuskim porno, o kopulacji Grześka z zasuszoną Genevieve, o mojej matce...), rozpinam spodnie i wsadzam rękę, żeby poprawić fiuta, a tu raptem na mojej dłoni drobna rączka... O kurwa! Podskoczyłem, jakby ktoś mi rozżarzony pręt w dupę wsadził A za mną podkradła się mała, filigranowa, niewinna Adrienne. „Que, eeee... que..” – kurwa skrzeczałem jak jakaś pierdolona kaczka. Jak jakiś głupi chuj próbowałem powiedzieć coś po francusku. - What are you doing here? – oprzytomniałem w końcu - Me wants you get here? – odpowiedziała z uśmiechem, jakby to, co powiedziała miało jakikolwiek sens i zaczęła wsuwać mi ręce do spodni. - No, no no – prawie błagałem, próbując się wyswobodzić. A mój pierdolony kutas nie współpracował. Poprawka: współpracował, ale nie kurwa ze mną. Zanim się obejrzałem już go miała w ustach, pochylając się przede mną i odsłaniając dolną część gładkich pleców. Podciągnąłem jej bluzeczkę wyżej i gładziłem po skórze, a potem ugiąłem kolana, by dotknąć jej małych piersi. Sutki miała bardzo twarde i całkiem duże jak na takie małe piersi. Stresowało mnie to, że w każdej chwili ktoś z gospodarzy mógł się zainteresować nieobecnością obojga gości. Jasne powiedziałbym: - przepraszam was bardzo, ale dołączę do kolacji za chwilę, jak tylko wyjmę fiuta z ust waszej serdecznej przyjaciółki Na szczęście skończyłem dość szybko, ona szybko przełknęła, przemyła twarz i poprawiła szminką usta. Puściła do mnie oko i wyszła. Miałem ochotę nie wychodzić z tego kibla wcale. Jak wróciłem do salonu, Grzesiek z narzeczoną tańczyli przytuleni, w tle leciała jakaś regionalna muzyka, światła były przygaszone, poza świecznikami na stole, przy którym jedliśmy kolację. Na kanapie siedziała Adrienne, wskazując mi miejsce obok siebie gestem, jakim woła się pieska, żeby wskoczył na kanapę. Ja od tego wina, kolacji i niedawnej erekcji poczułem się bardzo zmęczony, więc potulnie przy niej usiadłem. Wiedziałem, że to nie będzie koniec, bo chociaż ona mi obciągnęła szczodrze, to w dalszym ciągu była niezaspokojona... c.d.n. (bo się już za dużo rozpisałem i mi łeb napierdala od tej wiosennej pogody)
Minęło sporo czasu od kiedy pisałem do siebie, a jak się okazuje i do Was (dzięki Koledzy za pamięć)
i nie mam żadnej jebanej wymówki, słowo daję...
Po prostu kurwa ledwo otarłem się o śmierć...
Ci, co czytali wiedzieli, że wpierdoliłem się w wypadek. I wydawało się, że to tylko wstrząs mojej popierdolonej czaszki i połamane żebra... ale nasza jebana służba zdrowia przeoczyła jakiś krwotok wewnetrzny czy coś...
W ostatniej dosłownie chwili reanimowali mnie, potem przez jakiś czas byłem w śpiączce...
Jak ktoś uważa, że to kiepski wykręt, niech się odchuja na drzewo
Trochę się w moim życiu zmieniło, ale opowiem, jak wrócę z urlopu rekonwalescencyjnego...
Przez tydzień siedziałem sam jak kurwa jakiś pies (mąż Wery powrócił z wygnania ).
Choć wydaje mi się, że minął co najmniej miesiąc.
Zacząłem pisac nawet jakiegoś bardziej analitycznego 'wpisa do blogaska', ale zapisałem szkic, bo nie skończyłem, poczytałem kilka postów na forum i znowu mnie tak analitycznie natchnęło, żeby napisać coś w inny deseń...
Ale wpadli kumple, ja na prochach przygrzałem zbytnio zeszła tematyka na baby i znowu miałem ochotę zapisać parę przemyśleń a raczej spis z naszej dyskusji...
Oglądałem filmy, przewracałem się w wyrze, wezwałem taxi i pojechałem do kontroli, bo mi się gips rozpierdolil trochę No i mnie kurwa zawinęli na nowo, tylko ciaśniej
Byłem też w firmie z Tomkiem - nowym asystentem - calkiem spoko gość.
Kurwa powiem Wam, że lepiej się pracuje z facetami, jak z cipkami pomimo braku walorów estetycznych, no ale kurwa jak chcę estetyki to do baru ze stripteasem a nie do pracy
Zarosłem jak człowiek zwany koniem, włosy mam już za długie, mógłbym odgrywać Robinsona, czy jakiego innego kurwa Piętaszka. Leżenie w domu mnie dobija.
I co się stało? Kurwa cud.
Zapukała do mych drzwi Ona - obiekt mojej ostatniej obsesji i poziom trudności zakładu z Werą
Nie poznałem jej w pierwszej chwili. Jakbym był jakąś pierdoloną kreskówką, to jęzor rozwinąłbym przynajmniej do kolan.
Słuchajcie - ona, Maria, szara opryskliwa myszka stoi w moich drzwiach, opalona na bursztyn i w jasnej sukience!
Od takiego leżenia bezczynnie w chacie może się we łbie popierdolić, ale w tamtym momencie uznałem, że jest piękna. Rozpuściła włosy i zauważyłem, że chyba zafarbowała na delikatną miedź.
Zastanawiałem się przez chwilę, czy to nie jakiś żart, kolejny psikus losu. Ale nie, stała tam i tym swoim cichym głosikiem, tym razem pełnym słodyczy powiedziała, że słyszała, że miałem wypadek i pomyślała, że zobaczy jak się czuję...
HA! Wiedziałem, że na mnie leci Wiem, wiem, jestem strasznym bufonem, ale dlaczego miałaby na mnie nie lecieć?
Mało tego. Przyniosła mi obiad! Powiedziała, że robiła pierogi i że zrobiła za dużo farszu, więc to nic takiego, nie powinienem się krępować, ze jak będzie za mało, to jeszcze przyniesie, bo pewnie nie mam nic do jedzenia, a trudno mi samemu zrobić...
Jasne, myszka tak się sprytnie tłumaczyła, żebym czasem nie pomyślał, że robila je specjalnie dla mnie No i co z tego? Może naprawdę nie robiła dla mnie... ale przyjemność ze słuchania jej tłumaczeń "żebym sobie czasem nic nie pomyślał..." - bezcenna!
Zjadłem, a raczej zeżarłem wszystko. Jeżeli to prawda i sama je robiła, to mogłaby być moją dożywotnią kucharką
Nie rozmawialiśmy wiele. Nie chciałem jej przepłoszyć, skoro sama przyszła. Opowiedziałem jedynie szczegóły wypadku. - miał pan szczęście, ze przeżył - powiedziała z nieudawaną troską
Chciałem powiedzieć - to pani, ma szczęście, że przeżyłem... ale ugryzłem się w język
Nie zaproponowałem przejścia na 'ty'. W końcu to powinno wyjść od kobiety. Z drugiej strony ten sztuczny dystans daje mi duże pole manewru
Nie kokietowałem jej, nie stosowałem swoich sztuczek. Rozmawiałem, patrzyłem i słuchałem... jak pająk, który widzi, że muszka wleciala już do jego sieci... byłem spokojny
Ona za to się zmieniła. Patrzyła inaczej, zakładała nogę na nogę i czasem posyłała dłuższe spojrzenia. No i dobrze
Zażartowałem sobie, że po moim zwiastowaniu, jak widzę po opaleniźnie, uciekła do Egiptu (to chyba tak było, nie byłem najlepszy z religii). Ona się uroczo zaśmiała i powiedziała coś w stylu: ooo pamięta pan? i "a wie pan, że z tym Egiptem trafił?" Ja jej na to, że mam nadzieję, że nie z żadnym Józkiem, a ona śmiejąc się zaprzeczyła.
Wtedy skwitowałem, że w takim razie nici z mesjasza...
Przez moment myślałem, że przesadziłem bo posłała mi karcące spojrzenie, ale zaraz potem znowu rozchichotała się jak mała dziewczynka i odparła, że nic jej o tym nie wiadomo.
Po czym oznajmiła, że powinna już pójść, bo późno się robi.
Na odchodne podziękowałem jej i ucałowałem w dłoń.
Powinienem był zasugerować, że jeden posiłek nie ratuje biedaka, albo cokolwiek. Ale nie chciałem stwarzac presji. Nie wysłałem również sygnału, że byłaby mile widziana znowu. Chcę, żeby się pomęczyła z tym, czy wypada do mnie znowu przyjść czy nie. Na tyle, na ile ją rozgryzłem, to wydaje mi się, że będzie się tym przejmować. To ten typ, co nie chce wyjśc na łatwą
Nie chcę jej w tym pomagać. Nie chcę pokazywać, że ma zielone światło. Niech sama się do mnie przedrze...
Spodziewałem się typowego kolesia po polibudzie w stylu "szalona impreza u informatyków" - nie wiem, czy ktokolwiek to widział, ale fota rozwala
Na początku zadzwonił i grzecznie i zapytał, czy może do mnie wpaść, bo tak mu poleciła kadrowa. Odpowiedziałem: spoko, stary, wpadaj to się poznamy.
No i gdzieś koło południa przyszedł.
Weszła Wera i widzę, że się kurwa, oczy jej błyszczą, więc pytam ją, co jest? listonosz ją wziął na dzidę, czy co?
A ona mi mówi (no, jak boga kocham prawie się zarumieniła), że przyszedł mój asystent.
No, no, wprowadz go, mówię.
No i wszedł.
Kurwa, słuchajcie, nie znam się może zbytnio na męskiej urodzie, sam za pijękniutki nie jestem, ale z niego niezłe ciacho. Jakbym był babą, to bym go z wyra nie wypuścił
Tylko, że ubrany był, jak się spodziewałem. Garniturek jakiś, jak z pierwszej komunii. Rozumiem, że chciał wrażenie na przełożonym zrobić
Takie kurwa blond kędziorki i wielkie niebieskie oczy, jak jakiś pierdolony kupidynek. Wera zamiatała cyckami przed nim, a ten spuszczał wzrok i nerwowo poszukiwał bezpiecznego schronienia dla wzroku (tak to sobie sprytaśnie zinterpretowałem)
Przez moment mnie zdjęło, że to może jakiś pedzio, bo na mnie patrzył całkiem śmiało Ale takie rzeczy raczej wyczuwam. Po prostu jakiś nieśmiały koleś.
Poprosiłem Werę, żeby zostawiła nas samych.
Skoro mowa była o prawiczkach, to ja stawiam na niego!
Choć pozory czasem mylą
No i grzecznie się przedstawił, uścisnął mi lewą dłoń (wyszło trochę mało zgrabnie), przeprosił, że może przychodzi nie wporę, ale moja żona go wpuściła i myślał, ze nie będzie przeszkadzał.
Ja mówię: stary, nie przeszkadzasz, bo przecież byliśmy umówieni...
ano tak...
no i mu tłumaczę, że to nie moja żona, tylko pielęgniarka. Tak wygląda całodobowa opieka z NFZtu
widać było, że koleś z poczuciem humoru ma problem, albo był zbyt zestresowany
Więc dodałem, że jeżeli będzie chcial, to mu ją czasem wypożyczę
Serio, świnia ze mnie, bo jakbym wiedział, że się tak zapłoni, to bym sobie darował.
Więc szybko zmieniłem temat na służbowy, czy wie co i jak, że jak chce możemy się umówić na jakiś dzień, podjedziemy do arbeita i go szybko przeszkolę. Zapytałem o Antoninę, ale odpowiedział, że dostała wypowiedzenie
Nawet się do mnie nie odezwala.
Myślę, że przyjdzie w końcu wylać żale. Wszystkie tak robią
Calkiem bystry z tego Tomka chłopak i trochę za "ładniutki" jak na brainiaka. Wygląda na takiego, co go raczej kobiety bardziej przerażają, niż interesują
Robi miłe wrażenie. Ale jak powiedziałem - to tylko wrażenie, zobaczymy w praniu
Leżę sobie na kanapie, a przede mną uwija się skąpo ubrany w haleczkę pielęgniarską i pończochy mój anioł stróż
Gdyby nie to, że potrafię się odlać przy pomocy lewej reki, pewnie i do kibla by ze mną chodziła
Gotuje, sprząta i mnie posuwa ;-)
Nie mogę za bardzo rozrabiać, bo mam połamane żebra i wystarczy się źle ułożyć, żeby kurewsko bolało,
ale i tak nie moge się oprzeć, jak łasi się do mnie tymi swoimi cyckami i nastawia dupsko
Jakoś z rana przyszedł sms od Gio, nie widziałem go, bo Wera przejęła mój telefon. Długo chyba ją to męczyło, w końcu przyszła do mnie i zapytała co to jest i co to znaczy (ofc był po włosku) Gio napisała tylko, że tęskni za mną i dlaczego się do niej nie odzywam.
Jak popatrzyłem na Werę, wyglądała jak mała dziewczynka, która czeka na odpowiedź tylko po to, żeby zaraz po tym zalać się łzami.
Przyznaję, chciałem ją okłamać. Nie dla swojego, lecz dla jej dobra.
Powtarzałem już, że jestem skurwysynem, ale przynajmnie uczciwym. Nie kłamię. Manipuluję? - owszem, to na tym polega, ale nigdy nie kłamię.
Ktoś ma problem z przyjęciem prawdy - trudno, kiedyś przychodzi czas, by dorosnąć.
Ale w tym momencie, ona wyglądała żałośnie, a przecież była dla mnie taka dobra przez cały czas...
przyznaję, że łamałem się przez chwilę.
Mogłem jej odpowiedzieć: to nic takiego skarbie, albo: to bez znaczenia teraz.
I tego typu podobne duperele.
Ale nie zrobiłem tego. Nie zasługiwała na tchórzliwe krętactwa.
Odpowiedziałem: to wiadomość od Giovanny i zanim zapytasz kim jest Giovanna, to przyznaję, że z nią sypiałem.
Nie powiedziała nic. Stała tak nade mną i widziałem, że bardzo się stara, żeby jej się broda nie trzęsła (wiecie, o co mi chodzi - jak laska ma się rozpłakac, to mimowolnie twarz przyjmuje grymas po kierownictwem grawitacji czyli kąciki ust w dół) Wziąłem ją za ramię i pociagnąłem, w dół, żeby usiadła przy mnie. Trochę nieudolnie pogładziłem ją po ramieniu (choć celowałem w głowę)
Powiedziałem, że jak chce, mogę jej powiedzieć, co tam jest napisane.
Nic nie odpowiedziała.
Powiedziałem jej i przysięgam, że dostrzegłem jakby lekką ulgę. Potem uśmiechnęła się do mnie, pogladziła mnie po moich siwiejących już gdzieniegdzie włosach i powiedziała, że przecież ona nie ma nic przeciw temu, że przeciez mnie nie ma na wyłączność, że tylko łączy nas wspólna przyjemność.
Pewnie już to mówiłem, ale ona naprawdę jest niezła w te klocki Dlatego od tych lat kilku utrzymujemy stosunki (jak najbardziej z naciskiem na stosunki )
Wiem, że ma do mnie słabość, ale okrucieństwem byłoby ją moich afektów względem niej, pozbawić. Układ jest jasny. Może nie byłoby tak dobrze, gdyby nie była mężatką
Zapytała mnie, czy odpiszę tej całej Giovannie
Odpowiedziałem, że raczej nie.
Nie mam po co jej odpisywać. Ona jest tam, a ja tu. Nie mam ochoty podtrzymywać żaru na odległość, a potem walić gruchę przed jej zdjęciem Bo jej chyba na tym zależy.
Jak się znowu spotkamy, to będzie miło, jak zwykle, ale póki co, to nie ma miejsca na tego typu duperele na odległość
Przypieczętowaliśmi zgodę z Werą śniadankiem, które mi zrobiła, a potem seksem, w którym ja tylko leżałem i dochodziłem ;-)
Przyznaję, że trochę ciężko tak manipulować jedną ręką, podczas, gdy druga część jest unieruchomiona. Muszę zatem przyznać, że seks z jej strony to czysty altruizm
Obiecałem jej, że wieczorem się postaram zrobić jej dobrze. Odpowiedziała kłamliwie, że było jej cudownie i że nie trzeba, bo ja muszę leżeć
Od tego leżenia kurwa, odleżyny zaczynają mi się chyba robic, bo całe ciało mnie już boli
Nie wiem jakim cudem, ale wieczorem pojawiła się Tośka, żeby sprawdzić jak się czuję i z jakimiś papierami do podpisu.
W tym czasie akurat Wera zeszła do siebie, więc byliśmy sami.
Podstawiła mi teczkę pod prawą dłoń i w takiej postawie powstawiałem podpisy (musiało to wyglądać groteskowo)
Schowała teczkę, stanęła przede mną i zaczęła się rozbierać
Przez moment patrzyłem sobie jak kręci pupą, ale zaraz przypomniałem sobie, że w każdej chwili może tu wejść Wera
Mówię jej, że nie, że nie teraz, żeby tego nie robiła...
a ta nic, tylko mówi, że przyda mi się nagroda po tygodniu postu (jasne ;-) )
No i jak się można było spodziewać, weszła Wera
Popatrzyła na Antośkę, potem na mnie i pyta: kim jest ta dziwka?
Tośka na nią i że nie jest żadną dziwką i niech lepiej powie, kim ona jest, po czym na mnie i pyta: to jest twoja żona?
Odpowiedziałem: tak jakby
Widziałem, że się wściekła (powiedziała parę brzydkich słów na mnie po francusku ) i zaczęła się nerwowo ubierać.
Wera natomiast stała jak wryta.
Powiedziałem: uspokójcie się. Wera kochanie, to jest właśnie moja asystentka, z którą rozmawiałaś przez telefon.
Niezła asystentka, kurwa! - wykrzyknęła i wyszła.
- Nie mówiłeś, że masz żonę - chlipała Antonina
Bo nie mam, odpowiedziałem. Wera, to stara przyjaciółka, opiekuje się mną. Doceniam, że chciałaś zrobić mi przyjemność, ale to innym razem. Daj buzi i idź już.
Była wstrząśnięta, pocałowała mnie i poszła sobie.
A ja kurwa zostałem sam
Po jakichś dwóch godzinach przyszła Wera i już myślałem, że mi wybaczyła, ale okazało się, że moja ukochana kadrowa dzwoni.
No i zaczął się zwyczajowy opierdol.
Powiedziała, że rozumie, że się pobawiłem, ale skoro jestem na zwolnieniu, to nie może biura obsługiwać ta niedojda. (dosłownie tak powiedziała) Zapytałem, czy chodzi jej o śliczną Antoinette, to tylko się bardziej wkurwiła.
Zakomunikowała mi, że ta paryska dziewka może sobie jeszcze pracować do końca miesiąca, ale ona już znalazła zastępstwo.
Przeraziłem się. Czułem, że chce się zemścić i znalazła jakiegoś strasznego babiszona.
Trochę się jednak pomyliłem. Znalazła jakiegoś młodego magistra inżyniera. Powiedziała, że ma wystarczające kwalifikacje, a nawet dużo wyższe, więc skoro nie jest to już stanowisko sekretarskie, tylko asystenckie, to przyda mi się jakiś bystry chłopak, który wspomoże mnie pod moją nieobecność.
Chłopak przejdzie przeszkolenie wewnętrzne, a później skieruje go do mnie, żebyśmy się poznali i żebym przekazał mu co i jak.
Sam powiesz swojej obecnej jeszcze asystentce, żeby sobie szukała innej pracy - rzuciła mi na odchodne.
to ma być coś takiego (co finalnie zamówiłem wczoraj - wysyłka ponoć w 15 h), tylko Wera jest szczuplejsza i wysportowana, no i ma bardziej sterczące cycki ;-)
choc bardziej kręci mnie strój króliczka, policjantki i stewardessy
Wera nie odstępuje mnie na krok Mąż znow w rozjazdach, więc jej się pewnie wydaje, że ja go zastepuje
W swojej perfidii nawet powiedziałem jej: Wera, kochanie, pamiętam, że to ja miałem być twoim niewolnikiem, glupio mi tak...
a ona...
- Gabuś, kotku, nie opowiadaj głupot, umowmy się, że jestes moim niewolnikiem własnie teraz i robie z toba co chce (a chce sie toba zajmowac)
Pomyślałem, sobie, ze kurwa chybwa raczej więźniem
zabrała mi telefon i powiedziala, że nawet jak z pracy, to ona jako moja pielegniarka będzie obierac telefony
Dzwonila Antoska kilka razy, bo sobie nie radzi za bardzo
Laptopa mogę miec na kolanach tylko na jej pozwolenie (bo kurwa cały czas w łożku leżę)
teraz wyszla do siebie na chwilkę przebrac sie
Wczoraj, myślałem, że wyjdę z siebie, wszystko mnie wkurwiało
jest kurewsko niewygodnie, swędzi mnie pod tym gipsem ciało i mam ochotę sam go sobie zdjać
poszedlem wziac prysznic, ale Wera mnie dopadla i powiedziala, ze jako moja pielegniarka mnie umyje
zrobiła to wyjątkowo... namiętnie z lodem włącznie! musiała wejsc do mnie pod prysznic w swoich króciutkich szortach i bluzeczce bez stanika tak sie nakrecilem, ze posunalem ją od tylu w strugach prysznica (gips troche przeszkadzal, ale oparlem sie o sciane, a druga reka przyciskalem ją do siebie za dupsko)
powiedzialem, ze skoro jest moja pielegnairka, to musi być tak ubrana
zamowilismy jej wczoraj przez neta takie sexy pielegniarskie wdzianko
Poniższy wpis jest sprzed pół roku - obecnie jestem w zgoła odmiennym stanie fizycznym i psychicznym (taki kurwa, urok pamiętników)
środa, 08 wrzesień 2010
Kurwa mać!
pisze jedna reka bo druga mi napierdala jak szkopski panzer
wczoraj mialem niestety kursik do deutschlandowa do kontrahenta
spieszylem sie troche, bo chcialem potem do jednej knajpki wyskoczyc i ledwo minalem granice w drodze powrotnej, to sie malo nie wpierdolilem pod tira z prawej, bo jakis debil z naprzeciwka wyprzedzal na trzeciego
kurwa, oczywiscie tylko mi sie oberwalo, bo skrecilem mocno w prawo, odbilem sie od tirowca i wypierdolilem sie na poboczu, na jakims kurwa drzewie
ogledziny, sciaganie mnie, resztek mojej bryki trwalo ladnych pare godzin, karetka, te sprawy
na szczescie twardy chuj ze mnie i skonczylo sie na wstrzasie mozgu, prawe ramie zlamane w paru miejscach, i kilka zeber. wsadzili mnie w gips i kazali profilaktycznie kupic sobie kolnierz ortopedyczny - jasne kurwa, jak pies, zeby sie po jajcach, nie lizal!
bez pasow sie jechalo, to mnie przewalilo na prawo, a w moim volksie jest jak kulce w maszynie losujacej totolotka
Wera odebrala mnie z pogotowia - zlota dziewczyna
mialem opcje zostac na obserwacji, ale ani oni ani ja chetny nie bylem
wsadzili w gips i wygladam kurwa, jak jakis pojeb, bo reke mam w gipsie i czesc tulowia z prawej strony
teraz w sumie wrocilismy do domu
wera juz poszla, ale ma byc rano, zeby mnie ubrac i zawiezc do pracy
nie moge spac, bo mnie wszystko napierdala
a mialem dzis w planach romansik z pewna mloda dama...
Nie zawiodłem Was, mam nadzieję, drodzy Towarzysze niedoli i poszedłem za radą własnego chuja
Ten pomysł z bzykaniem kandydatek był od początku poroniony, choć miałem nadzieję na trochę zabawy i przyjemności.
Pierwsze wrażenie mnie nie zmyliło, nie dostałem nic więcej niż to, czego spodziewałem się od początku. No, może poza Aśką, która mnie kompletnie zaskoczyła.
Mam naprawdę dość popieprzonych lasek, wybrałem więc Antoninę, bo z tą przynajmniej było mi przyjemnie
Poproszę teraz o wiwaty
Nie czułem się, jakbym zrobił im krzywdę, czy cokolwiek. Łatwym, sprzedajnym dupom nie powinno to robić problemu. Liczyłem na to, że któraś powie „nie, odpierdol się od mojej cipki, bo nie po to idę do pracy”, ale żadna tak nie powiedziała.
I mają rację ci, co mówią: suka nie da – pies nie weźmie (o ile nie jest to jakiś zboczeniec – gwałciciel)
Niestety po gębie i tak dostałem ;-)
Rozumiem, że nie jestem jakiś piękniś, ale to nie znaczy kurwa, że trzeba mi pysk obijać
W niedziele wieczorem zadzwoniła Ewa, żeby się zapytać, czy dostała pracę. Powiedziałem jej, że w poniedziałek miała zadzwonić do niej kadrowa i powiadomić o decyzji.
Trochę się podkurwiła i powiedziała, że żeby się z nią bzykać, nie potrzebowałem pośredników.
Spokojnie wyjaśniłem jej, że niestety zatrudniony został ktoś inny i że jeżeli chce porozmawiać, to może przyjść rano, to porozmawiamy.
Rozmowy sumie nie było. Błysnęła tylko na Tośkę, którą poprosiłem, żeby zostawiła nas samych.
Ewka zapytała, czy to tę dupę zatrudniłem. Odparłem, że tak, że najlepiej wypadła. Na co ta się wściekła i warknęła do mnie, że rozumie jak je testowałem i że jestem gnojem. No i strzeliła mnie w gębę.
Co miałem zrobić? Powiedziałem jej, że rozumiem jej rozczarowanie (darowałem sobie komentarz, że przecież do niczego jej nie zmuszałem, bo i tak była roztrzęsiona). Krzyknęła do mnie, żebym spierdalał i wybiegła.
Super maniery. Pieprzenie się w bramie i uliczny język. Nic dodać, nic ująć ;-S
Po południu przyszła Monika, żeby się dowiedzieć co z pracą. Wolałem, żeby nie robiła histerii, więc najmilej jak umiałem powiedziałem, że niestety, ale było mi miło poznać itd. I chyba to ją rozzłościło, bo zapytała czy to tak, że najpierw ją zwodzę, wykorzystuję, a potem wyrzucam
Tym razem ja straciłem cierpliwość, podszedłem do niej, przytrzymałem ją za ramiona i powiedziałem najłagodniej jak potrafiłem, choć mnie kurwica już brała, że ja do niczego jej nie nakłaniałem, że to ona próbowała mnie wyciągnąć... ale nie chciała słuchać. Strzeliła mnie po twarzy i wyszła bez słowa (kurwa, drugi raz w lewy policzek)
Cieszyłem się, że przynajmniej Joaśka nie przyszła, choć szczerze mówiąc ciepło mi się robiło na myśl, że przynajmniej przez tydzień będę czekał, aż dziewica orleańska przybędzie, żeby wymierzyć sprawiedliwość
Nie mogłem nawet się skoncentrować na mojej Antosi, trzeba przyznać, że mnie to trochę męczyło
No i umęczony jak pies wracam do domu, a tu pod bramą stoi Joanna i mi kurwa płacze, że ją narzeczony zostawił, że coś tam. Zapytałem ją więc, że skoro ma narzeczonego, to co ostatnio ze mną robiła. A ta w szloch, że ona myślała, że coś tam... nie wiem w sumie co, bo bardziej łkała niż mówiła. Chciałem, żeby nie robiła scen, więc zaprosiłem ją na górę. No to pytam się, dlaczego nie porozmawia o tym z kimś bliskim, bo ja jestem kiepski do pocieszania, bo mało się znamy, itd.
A ona mi wyskakuje z tym, że to przeze mnie.
WTF?!
Jak to przeze mnie? – się pytam, a ona, że powiedziała swojemu chłopakowi, że teraz jest ze mną.
WHAT?!!
Mówię więc do niej: skarbie, chyba coś ci się pomyliło, nie byliśmy, nie jesteśmy i raczej nie będziemy razem, skąd ten pomysł?
Ta znowu w ryk, że jestem świnia, i że co ona teraz zrobi.
Zapytałem, czy mogę w czymś jej pomóc, choć ta sytuacja trochę mnie przerasta.
Wtedy ona mnie w gębę, że jej życie zniszczyłem i że świnia jestem.
No i poszła sobie.
Będę się kurwa smażył w piekle
Resztę tygodnia balowałem z Antoniną. We wtorek zrobiliśmy sobie firmowy wypadzik na miasto z okazji nowej asystentki. Potem u mnie, następnego dnia znowu u niej. A w piątek po pracy pojechaliśmy sobie na weekend nad jezioro. Pogoda była do bani, ale i tak siedzieliśmy w domku i że tak powiem, grzaliśmy stopy ;-)
Monika – trochę przetaktowana, mówiła tak szybko, jakby ją kto na golasa po podwórzu przeganiał ;-D
Kurwa, totalne ADHD. Śmiała się, myliła, przepraszała, przewracała bibeloty z mojego biurka, ze swojego i cały czas gadała.
Kiedy myślałem, że już osiągnąłem kwadrans błogiej ciszy, ta wyskakiwała z jakąś głupotą.
- Gabriel to, a Gabriel tamto. W końcu zapytała mnie czy taki dyrektor handlowy jak ja ma czas imprezować i czy chodzę z żoną, dziewczyną, narzeczoną (zabawne ale dosłownie tak zapytała, nie czekając na moją reakcję) oO
Odparłem jej, że jak mam ochotę, to wychodzę.
Wiedziałem, że przesłuchanie na tym się nie skończy.
- A gdzie wychodzisz zazwyczaj?
A różnie – odpowiedziałem jej w dalszym ciągu cierpliwie
- A byłeś kiedyś w Senso?
A byłem – moja cierpliwość zaczęła odmierzać czas na bombie zegarowej ;)
- No, bo ja nigdy nie byłam – mówi mi kokietnie i patrzy znacząco gryząc końcówkę długopisu
No to ja uśmiecham się do niej i mówię, że musi kiedyś pójść i zobaczyć sobie ;-P
Nie dała jednak za wygraną...
- Gabrielu, ale ja widziałam, że nie masz obrączki, czyli albo nie masz żony, albo się wstydzisz przyznać O_O
Nie, no kurwa!
Odpowiedziałem jej, że nie mam żony, a jakbym miał, to nie taką, której musiałbym się potem wstydzić.
Wiedziałem, że to niestety zbyt dobry temat na kolejne spytki, więc ostrzegłem ją, nie przestając się uśmiechać, że jeżeli nie przestanie gadać, to ją zwolnię zanim zdążę zatrudnić ;)
A ona na to, że będzie cicho do końca dnia, pod warunkiem, że ją zabiorę do Senso
Że co kurwa?!
To nie słabość charakteru kazała mi ulec, tylko potrzeba pierdolonego spokoju ;-)
Owszem, poszliśmy do Senso, nawet chciałem zabrać ją do Vipa, ale ta pokręcona dziewczyna tak szybko kazała sobie zamówić drinki, które wypijała w niebezpiecznym tempie, a zaraz potem próbowała mnie wyciągnąć na parkiet,końcu sama zniknęła w tłumie (w tym czasie upatrzyłem sobie całkiem fajną dupencję kelnereczkę, z którą chętnie do domu bym wrócił).
Jednak jak przyuważyłem, że Monisia obczaja innych kolesi i zaczyna się z nimi obściskiwać, przecisnąłem się do niej, chwyciłem za ramię i wyprowadziłem z lokalu.
Trochę protestowała, ale powiedziałem, że skoro przyszła ze mną, to i ze mną wyjdzie, bo nie zostawię pijanej kobiety samej w lokalu.
Zapytałem gdzie ją odwieźć. Odpowiedziała, że w akademiku na jakimś wypizdowie za grunwaldem, a w sumie to nawet za stadionem.
Zdziwiłem się, że w wakacje wynajmuje pokój, zamiast jechać do domu, ale to nie moja sprawa przecież.
Odprowadziłem ją pod same drzwi, ale ta wciągnęła mnie do kibla i zaczęła mnie obłapywać, że taki jestem dżentelmen i że ją zabrałem i że powinienem zostać i że ona chce mi bardzo podziękować.
Zanim się zorientowałem, ona klęczała przede mną i rozpinała mi rozporek.
Podciągałem ją do góry, a ona zjeżdżała w dół i dobierała mi się do wacka...
Poddałem się w końcu i musze przyznać, że pasja z jaką to robiła trochę mnie nakręciła.
Ledwo skończyła osunęła się do moich stóp i leżała tak, jakby była moją własną suką ;-)
Trochę ten obrazek mnie rozczulił. Podniosłem ją więc i zaniosłem ją do pokoju, położyłem na jednym z dwóch łóżek i wymknąłem się do domu.
...
W czwartek była Joasia (X3). Nic nie musiałem jej zbytnio tłumaczyć poza pewnymi rutynowymi czynnościami. Miła odmiana, bo nie gadała. Zadała parę pytań, ale bez zbędnej paplaniny.
Co prawda jako jedyna nie ubrała mini spódniczki, ale dekolt walnęła jak wszystkie. Nie do końca widać jest świadoma swojej kobiecości. Ale może o to chodzi w pracy. W sumie byłem już na nią zdecydowany.
Po skończeniu pracy zapytała mnie, czy może coś dla mnie zrobić.
Mi zebrało się na żarty, więc powiedziałem, że życzę sobie, żeby przyszła do mnie wieczorem do domu ubrana w swoje najseksowniejsze ciuszki ;-)
Mina – bezcenna! ;-D
Serio, stała jak wryta i powiedziała – dobrze proszę pana. Poprawiłem ją, żeby mi nie ‘panowała’, tylko mówiła mi po imieniu i jeżeli chce wpaść naprawdę, to niech skombinuje mój adres od kadrowej ;-)
Nie sądziłem nawet że przyjdzie.
Ale słuchajcie – przyszła!
Ubrana w jakąś czarną krótką sukienkę z obciachowym czymś tam wymalowanym na jednym cycku ;-)
Było całkiem miło, choć ona była trochę spłoszona. Zaproponowałem drinka, ona, że chętnie, itd...
Coś tam opowiadała, ale bez przekonania. Widać była stremowana. Włączyłem TV, położyłem nogi na stole i dałem jej czas, by się rozluźniła. W końcu oparła się pewniej i udawała, że ogląda ze mną.
W końcu zaczęła się do mnie przysuwać. Ja patrząc w dalszym ciągu w telewizor, wyprowadziłem rękę – szpiega, którą delikatnie zacząłem ją oswajać. Z początku była trochę sztywna.
Nic kurwa na siłę.
Cofnąłem rękę, zapytałem, czy ma na coś ochotę do jedzenia.
Odparła, że nie, dziękuje. Ja jej na to, że ja jestem głodny i możemy zjeść razem.
Zapytałem, czy lubi makaron. Skinęła głową.
Ugotowałem makaron penne, dodałem mozzarellę świeżą bazylię, pomidory i oliwki. Takie szybkie żarcie, ale smaczne.
Nie miałem wina, więc zrobiłem lekkie drinki ze szkockiej i hortexu ananasowego.
Zjedliśmy, wypiliśmy i się zaczęło. Ośmieliła się trochę i zaczęła mnie zaczepiać, głaskać po ręce, itp.
Żeby zagaić temat zapytałem, jak jej się udało wydębić mój adres.
Powiedziała kadrowej, że poleciłem jej spotkać się ze mną w domu i poprosiłem, by dała jej moje namiary. Ponoć kadrowa przewróciła oczami i nie pytała o nic ;->
Kadrowa niestety wie, że jestem świnia i pies na baby.
Raz nam się zdarzyło. Nic poważnego. Ma męża i dwóch synów, więc zasady były jasne.
Impreza firmowa, wiecie jak to jest :D. Kadrowa ma charakter niezłej hetery, więc po pijaku poleciałem raz na pseudo dominę ;-) Wystarczyło raz. Jesteśmy teraz w pewnego rodzaju biurowej przyjaźni. Ona opierdala mnie jak może i goni o jakieś urlopy, delegacje, zestawienia personalne i inne duperele, bo sam nigdy o tym nie pamiętam.
Dlatego właśnie również potrzebowałem asystentki :-)
No, ale wracając do Joasi.
Zaczęły się obmacywanki i taki tam. Nakręciłem się i zacząłem się jej dobierać do majtek. Ona dyszała i obłapiała mnie jak małpka ;-)
I w pewnym momencie zrzuciła bombę...
- Tylko w pupę, bo jestem jeszcze dziewicą
WHAT THE FUCK?! oO
A w pupę ci nie przeszkadza? – zapytałem, a ona na to, że z „tym” ona czeka do ślubu, dlatego normalnie „kocha się w pupę”
Kurwa, nie za bardzo chciałem przerywać, w takich momentach nie mam ochoty na pogaduchy. Ale serio, doznałem szoku. Z jakiego ciemnogrodu uciekła ta laska?
Oczywiście byłem delikatny, pogłaskałem ją, polizałem po cipce, naciągnąłem gumkę, posunąłem w zadek po dłuższym 'głaskaniu'.
Po wszystkim miałem ochotę odpocząć, ona położyła się na mnie i głaskała mnie po klacie.
Nie wytrzymałem jednak i zapytałem o co chodzi z tym kurwa dziewictwem.
Ona mi na to, że tak została wychowana, że powinna zachować dziewictwo do ślubu. :-S
Ja odpowiedziałem jej, że wszystko pięknie i szlachetnie, że sam bym chętnie wziął sobie dziewiczą żonę, ale to, że obcuje z innymi mężczyznami to istna hipokryzja. Że mentalnie nie jest już dziewicą, choć zachowała błonę ;-)
Coś tam tłumaczyła, ale to był jakiś bełkot.
Szczerze Wam powiem, że z jej umiejętnościami łóżkowymi, to zamiast troszczyć się o swoje pseudo dziewictwo powinna popracować nad techniką, czy czymkolwiek. Jest sztywna i zestresowana.
Na co ona kurwa czeka? Na jakiegoś pierdolonego księcia z bajki?
Stuknie jej 30, potem 40, a ona będzie dalej rżnąć się w dupsko i to bez jakiejś szczególnej finezji.
Może powinien ktoś ją zdeflorować, żeby się trochę rozruszała?
Zauważyłem, że wielu facetów ma z tym problem, więc pozwolę sobie się wypowiedzieć w tym temacie
Jeżeli kobieta chce, żebyś jej niósł jej fikuśną torebkę ot tak, bez żadnego powodu to mówisz do niej: skarbie, poniosę ciebie, razem z plecakiem i koleżanką, ale nie będę nosił damskiej torebki, bo jakbym taką chciał, to bym sobie kurwa kupił albo mówisz, że do chuja, nie pasuje ci do butów ;-)
Natomiast jeżeli jest to torba z zakupami, to nie czekasz, aż kobieta Cię o to poprosi, tylko sam bierzesz od niej stanowczym gestem i mówisz - takie mam kurwa zasady, nie jesteśmy w Jemenie, czy innym posranym arabusowie, żeby kobieta dźwigała ciężary
Uwierzcie mi, znacznie lepszy efekt dla ciebie, dla niej, dla otoczenia i przy tym nie robi z ciebie złamasa
Jak mam być szczery, to jest bardziej alfa. Samcem alfa się jest, a nie bywa, więc jeżeli masz jaja, to poniesienie zakupów, czy jakiejkolwiek torby za kobietę cię nie wykastruje. Mi przynajmniej jeszcze jaj od tego nie urwało
We wtorek przyszła pora na Francuzeczkę – Antoninę (I know ;-)).
Spóźniłem się, ale ona już tam była. Siedziała grzeczniutko przy swoim biurku.
No i kurwa, ten sam schemat. Wszystkie zachowują się tak, jakby to była ich jedyna szansa
Każda MUSI ubrać krótką kieckę, bo przecież jak inaczej ma zdobyć robotę?! (no, może poza X3, ale to nie jej kolej teraz )
Schemat pracy podobny z tym wyjątkiem, że nie irytowała mnie jak Ewka. Poza tym miałem w dupie to, czy coś robiła, czy nie.
Wystarczyło mi jak wyglądała. Miałem prawie kurwa taki slow motion jak na nią patrzyłem.
Wszystko robiła powoli, celebrowała każdy ruch i kokieteryjnie spoglądała na mnie.
Sprawdzałem nawet termostat bo coś mi się zbyt gorąco robiło
Z przyjemnością wypytywałem ją o różne rzeczy, a ona opowiadała z wdziękiem.
Muszę jednak przyznać, że gdyby nie jej wdzięk i uroda, to marny z niej pożytek. Nie wiem, czego uczy się na tych studiach, ale na pewno nic przydatnego.
Poza tym zabawnie przekręcała niektóre słowa. Niby mówiła płynnie po polsku, jednak czasami zaciągała z francuskim akcentem.
Pod koniec dnia zapytała jak wypadła. Kurwa, nie lubię kłamać. Odpowiedziałem więc, że zależy co miała na myśli. Powiedziałem, że dobrze się wkomponowała w klimat biura, rozjaśniając je swoja miłą osóbką
Myślałem, że się wymigałem, a ona do mnie na ucho, że to nie jedyna rzecz, w którą potrafi się dobrze wkomponować (pomyślałem: o kurwa, kłopoty!)
Przez chwilę analizowałem w głowie to, co powiedziała zastanawiając się, czy urocza Antonina nie kryje pod tą spódniczką wielkiego chuja oO
Zapytałem więc, co miała na myśli. Ona mi na to, że jeżeli mam wolny wieczór, to ona chętnie zaprezentuje mi wszystkie swoje zalety
Słuchajcie, musiałem mieć minę inteligentną jak osioł przed stertą siana :-|
Nachyliła się do mnie i powiedziała: chez moi a neuf heures (z francuskiego jestem kiepski, choć matka zawsze naciskała na naukę języków, ale zrozumiałem, że u niej o 9, choć potem na palcach wyliczałem, która to była godzina for sure)
Kurwa, normalnie się wystraszyłem, jak jakiś młodziak przy rozprawiczaniu.
Nie wytrzymałem i szybkim ruchem wsadziłem jej dłoń pod krótką spódniczkę i przeciągnąłem po koronkowych majteczkach.
Nie wyobrażacie sobie jaka ulga! Żadnego chuja tam nie było! ;-D
Puściłem jej spojrzenie nr 6 i powiedziałem, że niestety muszę sprawdzić jej wszystkie umiejętności, bo nie chciałbym czegoś zbagatelizować.
Do zobaczenia więc, powiedziała i wyszła kręcąc dupą.
Ok, na to spotkanie byłem nakręcony i z przyjemnością się szykowałem. Usiłowałem sobie przypomnieć jak pachniała, by dobrać perfumę, która będzie się dobrze na niej komponować
No co? Zawsze tak robię. Mam kilka zapachów, które lubię i używam na przemian.
Często każdy do innej kobiety ;-)
Do niej najbardziej pasował mi kenzo love l’eau. Wysmarowałem się więc w kluczowych miejscach
Jak ładnie pachniecie kobiety chętniej ‘wędrują’ po waszym ciele ustami.
Przypomniało mi się, że Giovanna uwielbiała ten zapach. Tym chętniej nastawiałem się na francuski sex
Antoinette mieszka całkiem ładnie. Widać, że stać ją na różne gadżety. Mieszka z koleżanką, która akurat jest na wakacjach (szkoda)
Wystrój prosty, jakby z IKEI, ale dużo afrykańskich motywów, pewnie pamiątki z podróży, bożki płodności, krzywe miski, wisiorki, amulety itp., wyglądały na oryginały ;->
Zapytałem, czy to jej. Odpowiedziała, że kręci ją Afryka i takie tam.
Wiedziałem, że ma na myśli RPA, a nie jakieś Maroko, więc nawet nie chwaliłem się, że byłem, zapytałem tylko, czym się ta pasja przejawia.
No i nie powiedziała niczego szczególnego. Kolejna powierzchowność
W tle leciał jakiś Joe Dassin, czy inny chuj. Trochę mnie wkurwiał ten podkład muzyczny, ale postarałem się wizualizować sobie paryż, żeby było łatwiej
Albo ona ma sentyment do ojczyzny, albo pomyślała, że polecę na francuskie klimaty. No, ale kurwa bez przesady o_O
Zaproponowała mi wino. Pomyślałem, że pewnie to będzie jakieś Bordaux, ale nawet nie to - nalała mi zwykłego Cin Cina
Przygasiła światła i zapaliła świeczki aromatyczne. Nie lubię zbytnio takich gadżetów, bo od niektórych szczypią mnie oczy. Odstawiła mój kieliszek i zapytała co chcę dalej robić.
Serio, miałem ochotę powiedzieć: chcę cię zerżnąć a potem jechać do domu się wyspać, bo mam rano do roboty i kolejną cipkę do sprawdzenia.
Zapytałem jednak: a co masz jeszcze do zaoferowania?
Siadła na mnie okrakiem bez słowa i wsadziła mi język do gardła. Francuzki całują się zawsze głęboko i potrafią używać języka Ta pół-francuzka nie była wyjątkiem
Potem zaczęła mnie lizać i przygryzać ucho, mruknęła i doceniła, że ładnie pachnę (score!)
Podciągnąłem jej sukienkę i masowałem pośladki. Ona rozpięła moją koszulę i zaczęła całować po klacie, a potem ssać moje sutki. Siedziałem sobie jak król, a ona mnie obcałowywała, lizała, kąsała i przy tym sapała wymownie.
Rozpięła mi spodnie i wyciągnęła wacka, uśmiechając się figlarnie zaczęła go lizać, a potem powoli obciągać.
Było mi dobrze. W końcu przerwała jak już prawie dochodziłem, wstała ze mnie i kołysząc biodrami zaczęła się przede mną rozbierać powoli. Pod sukienką miała taki trochę dziwkarski gorset i pończochy. Lubię, jak laski robią takie rzeczy
Powoli ściągnęła majteczki i oparła stopę w szpilkach na stolik do kawy. Nachyliła się do mnie tyłem, ukazując swoja cipkę. Była całkiem ładna :-)Pogładziłem ją trochę, ale znowu na mnie wsiadła.
Potem już było kilka pozycji: na jeźdźca, 6:9 i od tyłu. Było naprawdę dobrze. Cwaniara szeptała po francusku gryząc mnie w ucho i krzyczała ‘encore, encore’ i widziała pewnie, że działało dobrze
Nie mogłem jednak się zapomnieć, musiałem wracać do domu. Przed odejściem zrobiliśmy to jeszcze raz na aneksie kuchennym z IKEI. Byliśmy blisko zlewu, więc odkręciłem wodę i polałem jej cycki dla efektu
Odchodząc podziękowałem za miły wieczór (zawsze dziękuję).
Po powrocie do domu musiałem coś zjeść, bo byłem kurewsko głodny. Wino i wyczerpujący sex odebrały mi resztki sił
Za wszystko, co opiszę poniżej biorę pełną odpowiedzialność
Jeżeli okaże się nieszczęśliwie dla mnie, że któraś z pań to czyjaś kuzynka, dziewczyna, czy siostra, jestem świadomy, że któryś z Was może żądać satysfakcji. ;-)
Nie miałem jak pisać, bo ostatnie dni i wieczory miałem zajęte (if you know wha I mean ;) )
Trochę tego jest, więc może rozłożę sobie na raty
Pierwsza, X1 – Ewa przyszła w poniedziałek ubrana dokładnie tak, jak się spodziewałem. Niby jakieś tam biurowe fatałaszki, ale krótka spódniczka i ofc dekolt i co? I kurwa tipsy! oO
Pokazywałem jej co i jak, gdzie co jest, odpaliłem program do fakturowania i kazałem wystawić próbną fakturę, WZ-tkę i takie tam duperele.
Chyba widzieliście kiedykolwiek, jak takie wytipsowane laski piszą na klawiaturze?
Kurwa, prawie jak na poczcie. O_o
No i nie kleiła podstaw, ani zamówień wewnętrznych, praktycznie, tylko chichotała nerwowo i zapominała gdzie co jest w systemie. To jej częste ‘aha’ zaczęło mnie po jakimś czasie wkurwiać.
Kazałem jej wykonać parę telefonów, to dawała nawet radę, ale upewniłem się, że nie zamierzam jej zatrudnić (przyznaję szczerze, że rajcuje mnie trochę to, że teoretycznie mogę sobie wybrać co chcę – rozumiecie, w pracy, nie prywatnie :D)
Pod koniec dnia uścisnąłem jej dłoń i powiedziałem, że dziękuję za dzisiejszą współpracę i że odezwę się, jak już podejmiemy decyzję. Ona trzymając moją dłoń, wyskoczyła nagle i pocałowała mnie w policzek, dziękując mi zbyt głośno. Uśmiechnąłem się do niej i zaproponowałem dołączenie do nas wieczorem w klubie. Zaprosiłem Stefana i Roberta i zapowiedziałem potencjalną asystentkę. Chłopaki zgodzili się, bo filowali na nią cały dzień ;-)
Poszliśmy do Casa. Było całkiem miło. Walnąłem 3 Cuba Libre i paliłem sobie Bolivara obserwując Ewę w akcji. Niby rozmawiała z ożywieniem z chłopakami, ale cały czas filowała na mnie i uśmiechała się porozumiewawczo. Robert przyszedł z dziewczyną, która dosiadła się do jakichś swoich koleżanek i tylko przychodziła co chwilę do nas, żeby polizać się z Robim.
Robi trochę flirtował z Ewcią, ale co chwilę nerwowo oglądał się, czy jego panna nie patrzy.
A ja nic. Tylko obserwowałem i uśmiechałem się do niej jak spoglądała.
W końcu podniosła się (pretekst: muzyka jej się spodobała), złapała mnie za rękę i chciała wyciągnąć do tańca. Stanowczo odmówiłem.
Nachyliła się nade mnie i do ucha wyszeptała: proszę, proszę. Więc ja jej na ucho odpowiedziałem, że taniec z nią może być niebezpieczny, gdyż się szybko podniecam, a to byłoby nie na miejscu.
Żebyście ją wtedy zobaczyli. Słodka blondynka z figlarnym błyskiem zbrodni w oczach. Uśmiechnęła się próbując jednak mnie wyciągnąć. Z pomocą pospieszył Stefan i porwał ją w tany.
Oszczędzę opisów, ale widać, że Stefan jest królem parkietów weselnych, tak więc w tańcu szło im średnio. Ona wywijała biodrami, a on próbował z nią 2 na 1 :D Robert nawet zauważył, że cały czas filowała na mnie.
Stefan musiał wracać do domu, żony i dzieci ok. 23, więc z czasem zrobiło się drętwo, bo Robert co chwilę podchodził do swojej laski, która świetnie się bawiła z koleżankami i demonstrowała swoją niezależność.
Zaproponowałem Ewie, że ją odwiozę. Odpowiedziała, że mieszka niedaleko i że jak chcę mogę ją odprowadzić.
Wypytywała o mnie. Czy mam rodzeństwo i takie tam. Nie rajcują mnie takie próżne pogaduchy, bo nawet materiał na kumpla z niej nie był. Co ją kurwa obchodzi ile mam rodzeństwa i czy utrzymuję z matką dobre stosunki?
Ja nie pytałem jej o nic, nie wykazywałem zainteresowania, moje odpowiedzi były uprzejme, ale zdawkowe.
Po pewnym czasie wzięła mnie pod rękę, żeby nie przewrócić się na zbyt wysokich szpilkach. Chwilę potem prawie wieszała się na mnie i chichotała, że chyba za dużo wypiła i żebym czasem nie próbował jej wykorzystać.
Odpowiedziałem, że może być spokojna.
Odprowadziłem ją pod dom. Powiedziałem dobranoc, dziękuję i pocałowałem ją w rękę. Wykorzystała moment: „całujesz kobiety w rękę, żeby się zbytnio nie podniecać?”
Biedna ubzdryngolona kobieta, pomyślałem i odpowiedziałem, że właśnie dlatego.
Zaczęła chichotać nie wypuszczając mojej dłoni i podziękowała, że jej nie wykorzystałem.
Powiedziałem: koleżanko droga, myślę, że to raczej ty miałabyś większy interes w uwiedzeniu mnie, niż ja ciebie
No i kurwa się zaczęło.
Przysięgam Wam, że nie miałem złych zamiarów.
Ale podeszła bliżej tak, że otarła się o mojego fiuta.
‘A co by było, gdybym spróbowała?’ – zapytała przyciskając się mocniej i próbując patrzeć mi w oczy.
- Myślę, że to nie miałoby sensu.
Odsunęła się trochę i zapytała dlaczego.
- Bo jestem łatwy. To żadna sztuka mnie uwieść.
Widziałem, że odpowiedź jej się spodobała i odpowiedziała, że jej to nie przeszkadza.
Ja odparłem, że mi to przeszkadza, bo jej intencje nie są szczere, robi to ze względu na pracę.
- A jeżeli mi się po prostu podobasz? – zapytała.
- To po wszystkim musiałbym cię nie zatrudnić – odpowiedziałem, a ona powiedziała coś w stylu ‘ przekonajmy się’, albo ‘przekonamy się’ – nie jestem pewien, bo zaczęła mnie całować.
Weszliśmy do bramy. Myślałem, że zaprosi mnie na górę, ale ona zaciągnęła w stronę piwnicy, oparła o ścianę i nie przestając mnie lizać rozpięła rozporek.
Ja w odpowiedzi podciągnąłem jej krótką spódniczkę, wsunąłem rękę i poczułem, że jest już wilgotna. Pomasowałem ją trochę, czekając aż mi stanie. Ona w tym czasie masowała mi wacka, aż się zagrzał. Poluzowałem więc pasek od spodni, a z kieszeni marynarki wyciągnąłem unimila.
Naciągnąłem ‘zbroję’ i wsadziłem jej swoją dzidę jednym ruchem, unosząc jej nogę do góry i zginając swoje kolana, by było mi łatwiej.
Potem podniosłem ją do góry, ale była ciężkawa, pomimo, że kondycję mam niezłą. Jak oparłem ją o ścianę, poszło łatwiej. Szybki sex, bez jakichś fajerwerków, jak z automatu.
Nie starałem się zbytnio. Skończyłem i nie miałem nawet ochoty jej pocałować. Za to ona mnie obcałowywała jak wściekła. Pomyślałem, że pewnie nie doszła. Dokończyłem robotę palcem, bez jakiejś wirtuozerii.
Przez moment wisiała na mnie w uścisku. Powiedziałem, że muszę już iść. Spytała dlaczego.
‘Czuję się wykorzystany’ ;). Zaśmiała się (okrutna kobieta nawet się nie tłumaczyła).
Powiedziałem dobranoc i poszedłem.
Trochę za mało się postarała. Sex w bramie za joba? i to bez blowjoba ;-P